Komentarze do niedzielnych czytań Bractwa Słowa Bożego

XXIX Niedziela Zwykła - 21.10.2018 r.

bractwo slowa.

Pierwsze czytanie: Iz 53,10-11

Dzisiejsze pierwsze czytanie pochodzi z Księgi Izajasza i jest częścią większej całości - czwartej Pieśni Sługi Pańskiego. W całości czytamy ten tekst w Liturgii Męki Pańskiej w Wielki Piątek, bo zapowiada on cierpienie, śmierć i wywyższenie Mesjasza. W czasie Triduum Paschalnego wprowadza on w adorację Ukrzyżowanego - Chrystusa (to słowo jest greckim tłumaczeniem słowa mesjasz). Czytany dziś fragment ma nam pomóc lepiej zrozumieć słowa Ewangelii, jest jakby wprowadzeniem do niej.

Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Tymi słowami rozpoczyna się liturgia i prowokuje nas do postawienia pytań o nasze rozumienie cierpienia i o sens cierpienia w ludzkim życiu. Jeżeli swojego Sługę Bóg traktuje w ten sposób, to uzasadniony jest ludzki niepokój - nikt z nas nie chce cierpienia, każdy ma trudność z jego rozumieniem, kiedy nas dotyka, mówimy o niesprawiedliwości. I czy rzeczywiście to się Bogu podoba, że ktoś, choćby jedna osoba, cierpi?

Na tym polega wyjątkowość misji Pana Jezusa, że otworzył się na to, co dla nas trudne i przyjął cierpienie zadane przez ludzi, takie niesprawiedliwe. Ponieważ w naszym myśleniu często rozmijamy się z Bogiem, właśnie w tym akcie Jezus widział szansę naprawienia relacji ludzi z Jego Ojcem - że nie będą oskarżać Go o zło, ale potraktują jak sojusznika w walce o życie i dobro. Usłyszymy dziś w Ewangelii: Syn człowieczy nie przyszedł aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

Psalm responsoryjny: Ps 33,4-5.18-19.20.22

Przez śpiew psalmu odpowiadamy w liturgii na słowa przed chwilą usłyszane. Dzisiaj psalm jest także pewnym komentarzem, rozwinięciem myśli z pierwszego czytania. Autor wychwala w nim Bożą Opatrzność, zachęca do zawierzenia się jej, obiecuje, że nikt nie pozostanie rozczarowany, że znajdzie się droga wyjścia także dla najbardziej cierpiących: Bóg ocala ich życie od śmierci i żywi ich w czasie głodu (w. 19).

Drugie czytanie: Hbr 4,14-16

Przez kilka niedziel odczytujemy teraz List do Hebrajczyków, którego autor wiele uwagi poświęca osobie Pana Jezusa, starając się ukazać Go jako arcykapłana, składającego doskonałą ofiarę i wypełniającego oczekiwania ludzi Starego Przymierza. Na pewno w kontekście dzisiejszej Ewangelii ciekawie brzmią słowa o arcykapłanie wielkim i o tronie łaski, podczas gdy Pan Jezus mówi o uniżeniu i nie szukania tronu władzy. List przedstawia jednak pewną perspektywę szerszą, którą jest oglądanie dzieła zbawienia jako dokonanego i Chrystusa jako zasiadającego w chwale. Autor zwraca uwagę na solidaryzowanie się Chrystusa z nami, bo jest On doświadczony we wszystkim na nasze podobieństwo (w. 15). Bóg wyszedł tak bardzo ku nam, przybliżmy się do Niego - zachęca autor.

Ewangelia: Mk 10,35-45

Kolejny raz przyglądamy się uczniom, apostołom, którzy byli tak blisko Jezusa i tak niewiele rozumieli z Jego działalności i nauczania. Gdy Pan Jezus już po raz trzeci zapowiada swoją mękę (w. 33-34), uczniowie kontynuują rozmowę o spodziewanych przywilejach. W jakiś sposób możemy w ich postawach zobaczyć siebie i może trochę lepiej zrozumieć nas samych i ludzi, z którymi dzielimy drogę przez ten świat.

Jakub i Jan proszą o wyjątkowe miejsce przy Jezusie, gdy przyjdzie Jego królestwo, gdy urzeczywistni się Jego chwała. To bardzo przypomina nasze marzenia, dążenia, nasze modlitwy. Myślę, że prawda o naszych pragnieniach jest tutaj bardzo ważna - widzimy, że są podobne do tych, które urabiały uczniów Jezusa, można zaryzykować twierdzenie, że to bliskie ludziom wszystkich czasów.

Zaskakuje Jezus! On spokojnie i rzeczowo podejmuje ten dialog, rozumie pragnienia i pokazuje drogę przez zjednoczenie z Nim. Wspomniane przez Pana Jezusa chrzest i kielich, możemy rozumieć jako wskazanie nam drogi do chwały przez sakramenty chrztu i Eucharystii, które właśnie to oznaczają - zjednoczenie z Jezusem, udział w Passze, czyli przejściu z Nim ze śmierci do życia.

Jest więc lekarstwo na nasze poszukiwanie władzy! Uzdrowieniem jest dar nowego życia od Boga. Kto raz doświadczył przebaczenia i zmartwychwstania, temu ani służba, ani nawet śmierć nie straszna!

ks. Jarosław Kotula

Więcej informacji nt. Bractwa Słowa Bożego można znaleźć, "klikając" TUTAJ

***************************************************

XXVIII Niedziela Zwykła - 14.10.2018 r.

Pierwsze czytanie: Mdr 7,7-11

Dzisiejsze pierwsze czytanie pochodzi z Księgi Mądrości stanowiącej pomost między hellenizmem a judaizmem. Księga jest zaadresowana do wspólnoty żydowskiej, która próbuje odnaleźć się w świecie hellenistycznym ukierunkowanym materialistycznie. W rozdziale siódmym Księgi Mądrości znajdujemy wyznanie Salomona. Prosił on Boga o mądrość, a otrzymał od Stwórcy o wiele więcej, ponieważ wraz z mądrością przychodzą inne dary. Salomon pragnął i szukał mądrości oraz modlił się o nią.

Tekst odwołuje się do słów zawartych w 1 Krl 3,4-15 (por. 2 Krn 1,3-12), jakimi młody król, na początku swego panowania, prosił Boga o dar mądrości. Salomon starannie rozważał, co wybrać spośród wspaniałych darów Boga, by dobrze sprawować władzę królewską. Tekst mówi o mocy, bogactwie, zdrowiu, fizycznym pięknie, o świetle oczu. Mądrość przekazuje dobra wyższe, niesie ze sobą "wszystkie dobra" (w. 11).

Jaki jest pożytek z bogactwa w połączeniu z dumą, czy to jest dobrze dobrana para (por. Mdr 5,8,1; J2,26)? Wręcz przeciwnie, a mądrość jest najbardziej produktywnym i owocnym darem, jaki możemy otrzymać (patrz 8,5). Jej szlachetne piękno, które przynosi jej miłość Boga, jest w stanie sprawić, że człowiek zakocha się w niej i będzie ona miłością całego życia (zob. 8, 2-3). Jaka jest korzyść z oglądania światła słońca, jeśli "światło sprawiedliwości nie świeciło dla nas, ani nie wzeszło słońce" dla prawdy (5.6)? Mądrość jest "odbiciem wiecznego światła" (7,26), nie pokonuje samej śmierci, ale zapewnia trwanie w pamięci następnych pokoleń ( 8,13-17).

Mądrość jest myślą i wolą Boga, skarbem, którego człowiek nie może odrzucić. Tylko Bóg jest w stanie dać go człowiekowi, ponieważ dzięki niemu możemy żyć w harmonii z wartościami moralnymi i religijnymi.

Psalm responsoryjny: Ps 90,12-13.14-15.16-17

Psalm mówi o przemijaniu i kruchości życia człowieka. Psalmista pisze: "Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, niby straż nocna. (...) kończymy nasze lata jak westchnienie. Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt; a większość z nich to trud i marność: bo szybko mijają, my zaś odlatujemy". W kontekście ograniczonego czasem życia człowieka ukazuje się nieśmiertelność Boga i odsłania się nieskończona przepaść dzieląca stworzenie od Stwórcy: Bóg jest wieczny ("od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem").

W psalmie brzmi też zmaganie się człowieka z przekonaniem o swojej grzeszności ("Stawiasz przed sobą nasze winy, nasze skryte grzechy w świetle Twojego oblicza") i lękiem wynikającym z przeświadczenia o gniewie Bożym ("Twój gniew nas niszczy, trwoży nas Twe oburzenie. Któż potrafi zważyć ogrom Twojego gniewu i kto może doświadczyć mocy Twego oburzenia?"). Na przekór pesymizmowi i wszelkim niepokojom psalm kończy się dobrze... Autor z wiarą modli się: "A dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami!" oraz woła do Boga: "I wspieraj pracę rąk naszych, wspieraj dzieło rąk naszych!" Amen!

Drugie czytanie: Hbr 4,12-13

Słowo Boże mówi o sobie, że jest żywe i skuteczne. Jest ono żywe i ożywcze, bo dzięki Jego mocy nasza egzystencja może się zmieniać bardzo radykalnie i to, co w nas jest chore lub nawet obumarłe, może nabrać nowego życia. Można doznać poprzez Słowo uzdrowienia i ożywienia. Słowo Boga uzdrawia i ożywia. Taką moc posiadało słowo wychodzące z ust Jezusa i taką moc zachowuje Słowo natchnione, gdy z wiarą przyjmujemy je do swego serca.

Słowo Boże dlatego jest skuteczne, bo sprawia to, co zapowiada. Poucza Izajasz: "Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak, iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa" (Iz 55, 10-1).

Ewangelia: Mk 10,17-30

Głównym tematem perykopy nie jest problem posiadania przez chrześcijan bogactw, ale to, że mogą one utrudniać odpowiedź na Jezusowe powołanie. Każdy, kto otrzymał chrzest, został powołany, aby być uczniem Jezusa, aby mieć życie wieczne. Jezus nas powołuje, a jedną z przeszkód, którą musimy pokonać, by stać Jego uczniem, jest nasze przywiązanie do bogactw. Bogactwo samo w sobie nie jest złem, ale fakt, że bardzo łatwo staje się ono idolem człowieka i zajmuje miejsce należne Bogu.

ks. Krzysztof Wojtynik

Więcej informacji nt. Bractwa Słowa Bożego można znaleźć, "klikając" TUTAJ

***************************************************

Pierwsze czytanie: Lb 11, 25-29

Tekst o rozciągnięciu Mojżeszowego charyzmatu na szersze gremium pokazuje, że biblijna wizja Ludu Bożego nie jest klerykalna i nikt nie ma monopolu na Ducha Świętego. Istnieje wprawdzie hierarchia - w następnych rozdziałach Bóg upomni się o przywództwo Mojżesza wobec buntu Miriam i Aarona (por. Lb 12, 1-8) oraz ukarze wywrotowe stronnictwo Koracha, Datana i Abirama (por. Lb 16, 1-3.8-11.27.32-35), ale Opatrzność pozwala największemu z proroków odkryć, że jednostka nie udźwignie ciężaru odpowiedzialności za wszystkich i wszystko (por. Lb 11, 14). Próbując to robić, przywódca "zamęczy siebie i lud", jak trzeźwo zauważył w innym miejscu teść Mojżesza (por. Wj 18, 18).

Udzielenie prorockiego natchnienia dwóm członkom starszyzny, zawieruszonym (nie wiedzieć czemu) gdzieś w obozie, na oczach przypadkowych widzów stało się okazją do przepowiedni ukrytej w westchnieniu Mojżesza: "Oby tak cały lud Pana prorokował!" Ludem prorockim okaże się nowotestamentowy Kościół - gdzie Bóg da wszystkim Ducha spoczywającego na Chrystusie (por. J 1, 32-33), żeby ten Duch objawiał się "w każdym dla wspólnego dobra" (por. 1 Kor 12, 7). Choć istnieje hierarchia odpowiedzialności i podział ról, to jednak nikt nie powinien być biernym "laikiem", bo stanowimy różne organy jednego Ciała, żeby współdziałać "napojeni jednym Duchem" (por. 1 Kor 12, 13).

Psalm responsoryjny: Ps 19 (18), 8.10.12-13.14

Możemy dać się prowadzić radości z powodu Słowa Bożego, z powodu jego prorockiej mądrości. Jako uczniowie tego słowa jesteśmy ludem proroków. Ale jesteśmy nim wyłącznie jako Boże dzieci, świadome swej małości wobec Pana (tak zwana "bojaźń Boża" to respekt dla obiektywnie Najwyższego, rozkochany szacunek) i dające Mu się wychowywać. Niech nas Bóg broni od pychy, tego wirusa głupoty niesprzecznej z inteligencją, choroby diabła, którą on rozniósł po świecie.

Drugie czytanie: Jk 5, 1-6

Wiele razy różni komentatorzy podkreślali, że Pismo nie potępia samego posiadania, tylko towarzyszący mu egoizm. Nie zmienia to faktu (na który Słowo Boże szczególnie nas uczula), że posiadanie bywa życiową ambicją, sensem egzystencji, bożyszczem - a drugą stronę tego medalu stanowi krzywdzenie innych lub obojętność na ich los (por. Łk 16, 19-20). Próba "zachowania życia" za pomocą mnożenia materialnych zabezpieczeń zdobytych kosztem bliźnich skutkuje utratą wszystkiego (por. Łk 9, 24-25) - bo oto wszystkim stało się dla człowieka coś, co z natury rzeczy przemija.

Złudna siła i równie złudne znaczenie dawane przez bogactwo zderzają się z twardym "Nie!" Boga (czyli Jego gniewem), tym bardziej, że bazują na krzywdzie słabszych - a żywy Bóg Objawienia zawsze staje po stronie tych ostatnich (sierot, wdów, migrantów, uciśnionych, wykluczonych, chorych). Warto o tym pamiętać, kiedy kuszą nas konsumpcyjne wzorce i narcystyczne ideały, które zresztą niszczą też samych swych wyznawców, zabijają duszę dziecka Bożego.

Ewangelia: Mk 9, 38-43.45.47-48

Na początek otrzymujemy od Chrystusa ważną lekcję "ekumenicznej" otwartości - polegającej na tym, że trzymając się wspólnoty zwołanej przez Pana, nie próbujemy zawłaszczać Jego samego. Tradycja apostolska gwarantuje autentyczne spotkanie z Jezusem ("Kto was słucha, mnie słucha", Łk 10, 16), ale nie możemy zabronić Panu działać także w tych, "co nie chodzą z nami". Jeśli On sam, objawiający się w Słowie, intuicji serca lub pod postacią swych "braci najmniejszych" (por. Mt 25, 40.45) wymaga zdecydowanego opowiedzenia się po Jego (lub po ich - potrzebujących) stronie - "Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie" (Łk 11, 23) - to z kolei Kościół ma widzieć sojusznika w każdym, kto go programowo nie zwalcza. Jesteśmy uczniami Miłości, która "we wszystkim pokłada nadzieję" (1 Kor 13, 7) i której Duch "wieje tam, gdzie chce" (por. J 3, 8). Możemy szukać królestwa Bożego w każdym człowieku dobrej woli.

Jednak choć nie mamy prawa osądzać cudzej relacji z Bogiem, to absolutnie nie wolno sprawiać wrażenia (lub, nie daj Boże, naprawdę okazywać) nonszalancji w sprawach wiary. Jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem, a szczególnie za "tych małych, którzy wierzą" - za dzieci, młodzież, ludzi prostych, osoby zagubione. Gdyby moja, nielicząca się z ich wrażliwością, swoboda "światłego wierzącego" doprowadziła kogoś do kryzysu lub upadku (por. Rz 14, 13.20-23; 1 Kor 8, 1-2.9-13), to byłaby to zbrodnia, której ciężar obrazuje przywołany przez Jezusa "kamień młyński".

Kamieniem u szyi bywa też przyzwyczajenie się do zła we własnym życiu, gdy jakiś grzech "wchodzi człowiekowi w krew", gdy czuję się bez niego "jak bez ręki". Kto traktuje życie duchowe serio, ten wie, że amputacja jest lepsza niż gangrena. Nie chodzi o to, żeby przekreślić kogoś zmagającego się ze złym nawykiem i wciąż upadającego - przyjaciel Boga codziennie "siedmiokroć upadnie i wstanie" (por. Prz 24, 16), bo Pan przebacza "siedemdziesiąt razy po siedem" (por. Mt 18, 21-22). Chodzi o zdecydowaną niezgodę na własne upadki, o stawanie po stronie Boga przeciw sobie samemu, uparte "nie" wobec głęboko nawet zakorzenionych sposobów patrzenia i reagowania, o radykalne ucinanie okazji do grzechu.

dr hab. Marek Kita

Poprawiony (niedziela, 21 października 2018 16:04)

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież