Komentarze do niedzielnych czytań Bractwa Słowa Bożego

II Niedziela Adwentu - 09.12.2018 r.

bractwo slowa.

Pierwsze czytanie: Ba 5,1-9

Tekst z pierwszego czytania Mszy św. jest stylizowany na mowę prorocką Barucha (sekretarza proroka Jeremiasza) do wygnańców żydowskich w Babilonii z VI stulecia przed Chrystusem. Zdaniem większości biblistów Księga Barucha pochodzi historycznie z początków II wieku przed Chrystusem, czyli z końcowego okresu panowania Greków nad Palestyną, choć nie są to jeszcze czasy prześladowań Antiocha IV Epifanesa i Powstania Machabeuszy.

Autor wyraża nadzieję, że Izrael będzie odnowiony moralnie (co symbolizować mają szaty chwały, płaszcz sprawiedliwości oraz korona chwały), a Bóg zgromadzi wszystkich Żydów rozproszonych po całym ówczesnym świecie. Ta nadzieja jest aktualna również dziś. Kościół, Nowy Izrael, nieustannie zanosi prośby do Boga Trójjedynego, aby wyplenił grzech z jego członków i sprawił, by wszyscy ludzie (zagubione Dzieci Boże), doszli do jedności w Jednej Owczarni Chrystusa. Nie dokona się to przez podbój czy manipulację, ale dzięki Łasce i Wszechmocy Bożej. Kościół jest narzędziem Bożym lub - jak to pięknie ujmują dokumenty Soboru Watykańskiego II - Bożym sakramentem zbawienia. Nasze myśli, słowa i pragnienia powinny służyć temu celowi, który jest równocześnie radością Kościoła i naszą radością.


Psalm responsoryjny: Ps 126,1b-2b.2c.-3.4-5.6

Psalm ten wyraża zdumienie i euforię Żydów znajdujących się na wygnaniu w Babilonii. Oto przychodzą nowe czasy za króla perskiego Cyrusa i mogą wrócić do domu. Pan się zlitował. Nawet okoliczne narody chwalą wielkie dzieła Boga. Powrót do Ojczyzny jest widzialnym znakiem obecności i mocy Boga.

Słowo Boże sugeruje również, że po powrocie Żydzi proszą Boga o odmienienie ich losu. Prawdopodobnie oznacza to pomoc przy odbudowie Świątyni Jerozolimskiej. Jest to znak nawrócenia. Pod koniec VI stulecia przed Chrystusem lud Izraela zdaje się na Pana i modlitewnie wzywa jego interwencji, odmiennie niż przed wygnaniem, kiedy nie słuchał głosu Pana. Jest to znakiem dla nas, że nasze życie zależy od Boga i nieustannie musimy zwracać się do Niego o wsparcie, bo jak powiedział Pan Jezus w Ewangelii św. Jana: Beze Mnie nic nie możecie uczynić.

Autor psalmu dostrzega niezwykłą, tajemniczą zależność między cierpieniem a radością, obrazując to sceną siewu i zbiorów. Rolnicy często sieją, nie mając pewności, czy ziemia przyniesie plon. Gdy jednak zbiór jest obfity, zapominają o trudzie i z radością znoszą snopy do spichlerzy. Dobro wymaga trudu, ale wrócimy z naszymi snopami (dobrymi uczynkami) przed Oblicze Pana w niebie.

Drugie czytanie: Flp 1,4-6.8-11

Fragment Listu Św. Pawła jest zaskakujący. Apostoł pisze sugestywnie o radości, tęsknocie i ufności do Filipian. A przecież list ten napisał w więzieniu (być może jest to Rzym, może Efez), świadom prawdopodobnego widma wyroku śmierci. Z czego zatem św. Paweł tak się cieszy? Mianowicie z tego, że Filipianie rozwijają się w miłości braterskiej i szerzą dalej Ewangelię! Niezwykły powód radości! Ten tekst każe mi zastanowić się: czy ja głoszę Ewangelię moimi słowami, postawami, pobożnością... całym życiem. Czy ja umiem się cieszyć, że ktoś odnalazł Boga, przebaczył lub uzyskał przebaczenie, że Kościół się rozwija. I przeciwnie: czy ja smucę się z powodu grzechu swojego lub czyjegoś, z powodu tego, że Wola Boża nie jest wypełniana w świecie? Nasze radości i smutki pokazują nam, jakimi ludźmi jesteśmy wewnątrz.

Jednocześnie Apostoł Paweł uczy zaufania do Boga. Więzienie mogło zachwiać wiarę ucznia Chrystusa. Tyle przecież mógłby zrobić, a tkwi w miejscu. Św. Paweł jest jednak przekonany, że sam Bóg będzie dalej rozwijał łaskę i miłość w życiu Filipian. Nie pokładajmy chorobliwej nadziei w NASZYCH planach. Często nie zobaczymy ich owocu tu na ziemi. Owoc należy do Boga, do nas należy pełnić Jego Wolę - czy będzie to apostolstwo, czy przeciwności życiowe.

Ewangelia: Łk 3,1-6

W powyższym czytaniu znajdujemy jedyną dokładną datę spośród wszystkich czterech Ewangelii. Św. Łukasz uznawał początek działalności Św. Jana Chrzciciela za wydarzenie tak doniosłe w historii świata, że podał ścisłe dane, zarówno, jeśli chodzi o świat rzymski (Tyberiusz, Piłat) jak i żydowski (tetrarchowie, arcykapłani). Rzymianie liczyli historię od założenia Rzymu, Żydzi liczą dzieje od stworzenia świata.

Dla pierwszych chrześcijan absolutną nowością jest przyjście na świat Chrystusa i Jego działalność zbawcza. Od tamtej pory dla ludzi wierzących istnieje tylko dziś - okres łaski i przebaczenia w Jezusie Chrystusie. Może być rok 27, może być 2018, ale Boże Zbawienie jest dalej aktualne, darmowe i dostępne dla każdego. Jest to wiadomość, która zmusza do zmian w swoim życiu, do duchowego ruszenia z miejsca. Św. Jan Chrzciciel otrzymawszy Słowo od Boga, wyrusza z pustyni i obchodzi całą okolicę nad Jordanem. Treść Ewangelii zmusza mnie do zajęcia stanowiska: czy ja chcę walczyć z moim grzechem i powierzyć życie Bogu (symboliczne prostowanie krzywych dróg), czy też chcę zostać w swoim duchowym lenistwie i marazmie. Tutaj nie ma miejsca pośredniego. Brak decyzji jest również decyzją - decyzją na nie. Chwila obecna, chwila, kiedy czytasz tę słowa jest chwilą wyboru.

ks. Mateusz Oborzyński

Więcej informacji nt. Bractwa Słowa Bożego można znaleźć, "klikając" TUTAJ

***************************************************

I Niedziela Adwentu - 02.12.2018 r.

Pierwsze czytanie: Jr 33, 14-16

Te trzy wersety Księgi Jeremiasza to jedna z tych sytuacji, kiedy Bóg przemawia do nas w nieoczywisty sposób, używając subtelnej gry oczywistymi dotychczas motywami biblijnymi. Skoro pojawia się tutaj zapowiedź mesjańska "owych dni", to w naturalny sposób pojawia się Dawid (wzór królów judejskich), a także Juda (dostępująca zbawienia) oraz Jerozolima - Miasto Pokoju, stolica Judy i miejsce przebywania Boga, która wreszcie "będzie trwać bezpiecznie". Zaskakuje jednak początek dzisiejszego czytania, w którym zapowiedź nie ogranicza się jedynie do Królestwa Południowego - Judy, ale obejmuje także Izrael - Państwo Północne ze stolicą w Samarii, który w przeważającej części Starego Testamentu przedstawia jakikolwiek pożytek dla Judy tylko wtedy, gdy służy jako przykład nieposłuszeństwa Bogu i idącej za tym Bożej kary. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której pierwotna jedność Narodu Wybranego została zerwana i tylko jedna ze stron wciąż mogła wielbić Boga w Jego świątyni w Jerozolimie.

Historia biblijna uczy nas, jak odnosić się do sytuacji, w której znajduje się dziś chrześcijaństwo. Pozorny dysonans tkwiący w dzisiejszym czytaniu skłania do refleksji nad tym, jakie jest zadanie i miejsce Kościoła Katolickiego w świecie chrześcijańskim. Przypomina także, że choć to na ołtarzach Kościoła powszechnego Chrystus codziennie uobecnia swoją Ofiarę, to trudno uwierzyć w to, aby Jego obietnice nie obejmowały wszystkich ochrzczonych i wszystkich ludzi dobrej woli. Sakramenty nie istnieją same dla siebie, są skierowane ku zewnętrznym podmiotom. Skoro więc nazywamy Kościół "sakramentem zbawienia", to jego pośrednictwo w zbawieniu również winno być skierowane na zewnątrz.

Psalm responsoryjny: Ps 25 (24), 4-5. 8-9. 10 i 14

W życiu duchowym ważne jest ciągłe wzrastanie i bezustanna weryfikacja drogi, którą podążamy, zgodnie z mapą, którą stanowi dla nas Chrystus. Psalmista zwraca się do Boga na początku drogi z prośbą o poznanie jej, następnie o naukę podążania nią. Nie kończy jednak na tym. Wkraczając na ścieżkę wiary, przyznaje przed samym sobą, że mimo to nadal potrzebuje Bożego prowadzenia. Wznoszenie duszy do Boga to nieustanny wysiłek wsłuchiwania się w Jego Słowo - nie dla samego słuchania, a dla codziennego konfrontowania go z tym, co nadal potrzebuje w nas nawrócenia.

Drugie czytanie: 1 Tes 3, 12 - 4, 2

We fragmencie Listu do Tesaloniczan św. Paweł zdaje się sprzeciwiać socjologicznej prawdzie, że kondycja władców jest odzwierciedleniem kondycji społeczeństwa. Nie ma wątpliwości co do tego, że księża i biskupi są brani z ludu, jednak św. Paweł pokazuje, że to od góry powinien iść przykład "nienagannej świętości" oraz czynnej miłości. Boży porządek spraw tego się domaga. Zwłaszcza w czasach "nowej ewangelizacji", czyli sytuacji, w której wielu ochrzczonych nie wierzy. Ci, którzy zdecydowali się pójść za Chrystusem, zarówno duchowni, jak i świeccy, powinni zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności świadczenia swoim stylem życia, jaką kładzie na nich słowo Boże.

Ewangelia: Łk 21, 25-28. 34-36

Z reguły na takie zapowiedzi patrzy się jak na wizje paruzji zaplanowanej przez Boga, w których zjawisko powszechnej zagłady Ziemi to efekt nadprzyrodzonego działania Bożego. A co, jeżeli data tych wydarzeń, choć oczywiście znana Jemu, zostanie ustalona przez znane nam w XXI wieku zagrożenia, takie jak burze słoneczne, wojna atomowa lub zmiany klimatu? Może w tym niesłychanie trudnym czasie Chrystus w swoim nieskończonym miłosierdziu powtórnie zejdzie na Ziemię, jako Zbawca, aby być z nami w ostatnich chwilach i wprowadzić nas do Nowej Ziemi?

U początku adwentu słowami św. Łukasza Bóg budzi nas z letargu. Czuwajmy i módlmy się, bo zarówno nasza śmierć, jak i koniec świata przyjdą znienacka.

Maciej Szulim

Więcej informacji nt. Bractwa Słowa Bożego można znaleźć, "klikając" TUTAJ

***************************************************

Pierwsze czytanie: Lb 11, 25-29

Tekst o rozciągnięciu Mojżeszowego charyzmatu na szersze gremium pokazuje, że biblijna wizja Ludu Bożego nie jest klerykalna i nikt nie ma monopolu na Ducha Świętego. Istnieje wprawdzie hierarchia - w następnych rozdziałach Bóg upomni się o przywództwo Mojżesza wobec buntu Miriam i Aarona (por. Lb 12, 1-8) oraz ukarze wywrotowe stronnictwo Koracha, Datana i Abirama (por. Lb 16, 1-3.8-11.27.32-35), ale Opatrzność pozwala największemu z proroków odkryć, że jednostka nie udźwignie ciężaru odpowiedzialności za wszystkich i wszystko (por. Lb 11, 14). Próbując to robić, przywódca "zamęczy siebie i lud", jak trzeźwo zauważył w innym miejscu teść Mojżesza (por. Wj 18, 18).

Udzielenie prorockiego natchnienia dwóm członkom starszyzny, zawieruszonym (nie wiedzieć czemu) gdzieś w obozie, na oczach przypadkowych widzów stało się okazją do przepowiedni ukrytej w westchnieniu Mojżesza: "Oby tak cały lud Pana prorokował!" Ludem prorockim okaże się nowotestamentowy Kościół - gdzie Bóg da wszystkim Ducha spoczywającego na Chrystusie (por. J 1, 32-33), żeby ten Duch objawiał się "w każdym dla wspólnego dobra" (por. 1 Kor 12, 7). Choć istnieje hierarchia odpowiedzialności i podział ról, to jednak nikt nie powinien być biernym "laikiem", bo stanowimy różne organy jednego Ciała, żeby współdziałać "napojeni jednym Duchem" (por. 1 Kor 12, 13).

Psalm responsoryjny: Ps 19 (18), 8.10.12-13.14

Możemy dać się prowadzić radości z powodu Słowa Bożego, z powodu jego prorockiej mądrości. Jako uczniowie tego słowa jesteśmy ludem proroków. Ale jesteśmy nim wyłącznie jako Boże dzieci, świadome swej małości wobec Pana (tak zwana "bojaźń Boża" to respekt dla obiektywnie Najwyższego, rozkochany szacunek) i dające Mu się wychowywać. Niech nas Bóg broni od pychy, tego wirusa głupoty niesprzecznej z inteligencją, choroby diabła, którą on rozniósł po świecie.

Drugie czytanie: Jk 5, 1-6

Wiele razy różni komentatorzy podkreślali, że Pismo nie potępia samego posiadania, tylko towarzyszący mu egoizm. Nie zmienia to faktu (na który Słowo Boże szczególnie nas uczula), że posiadanie bywa życiową ambicją, sensem egzystencji, bożyszczem - a drugą stronę tego medalu stanowi krzywdzenie innych lub obojętność na ich los (por. Łk 16, 19-20). Próba "zachowania życia" za pomocą mnożenia materialnych zabezpieczeń zdobytych kosztem bliźnich skutkuje utratą wszystkiego (por. Łk 9, 24-25) - bo oto wszystkim stało się dla człowieka coś, co z natury rzeczy przemija.

Złudna siła i równie złudne znaczenie dawane przez bogactwo zderzają się z twardym "Nie!" Boga (czyli Jego gniewem), tym bardziej, że bazują na krzywdzie słabszych - a żywy Bóg Objawienia zawsze staje po stronie tych ostatnich (sierot, wdów, migrantów, uciśnionych, wykluczonych, chorych). Warto o tym pamiętać, kiedy kuszą nas konsumpcyjne wzorce i narcystyczne ideały, które zresztą niszczą też samych swych wyznawców, zabijają duszę dziecka Bożego.

Ewangelia: Mk 9, 38-43.45.47-48

Na początek otrzymujemy od Chrystusa ważną lekcję "ekumenicznej" otwartości - polegającej na tym, że trzymając się wspólnoty zwołanej przez Pana, nie próbujemy zawłaszczać Jego samego. Tradycja apostolska gwarantuje autentyczne spotkanie z Jezusem ("Kto was słucha, mnie słucha", Łk 10, 16), ale nie możemy zabronić Panu działać także w tych, "co nie chodzą z nami". Jeśli On sam, objawiający się w Słowie, intuicji serca lub pod postacią swych "braci najmniejszych" (por. Mt 25, 40.45) wymaga zdecydowanego opowiedzenia się po Jego (lub po ich - potrzebujących) stronie - "Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie" (Łk 11, 23) - to z kolei Kościół ma widzieć sojusznika w każdym, kto go programowo nie zwalcza. Jesteśmy uczniami Miłości, która "we wszystkim pokłada nadzieję" (1 Kor 13, 7) i której Duch "wieje tam, gdzie chce" (por. J 3, 8). Możemy szukać królestwa Bożego w każdym człowieku dobrej woli.

Jednak choć nie mamy prawa osądzać cudzej relacji z Bogiem, to absolutnie nie wolno sprawiać wrażenia (lub, nie daj Boże, naprawdę okazywać) nonszalancji w sprawach wiary. Jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem, a szczególnie za "tych małych, którzy wierzą" - za dzieci, młodzież, ludzi prostych, osoby zagubione. Gdyby moja, nielicząca się z ich wrażliwością, swoboda "światłego wierzącego" doprowadziła kogoś do kryzysu lub upadku (por. Rz 14, 13.20-23; 1 Kor 8, 1-2.9-13), to byłaby to zbrodnia, której ciężar obrazuje przywołany przez Jezusa "kamień młyński".

Kamieniem u szyi bywa też przyzwyczajenie się do zła we własnym życiu, gdy jakiś grzech "wchodzi człowiekowi w krew", gdy czuję się bez niego "jak bez ręki". Kto traktuje życie duchowe serio, ten wie, że amputacja jest lepsza niż gangrena. Nie chodzi o to, żeby przekreślić kogoś zmagającego się ze złym nawykiem i wciąż upadającego - przyjaciel Boga codziennie "siedmiokroć upadnie i wstanie" (por. Prz 24, 16), bo Pan przebacza "siedemdziesiąt razy po siedem" (por. Mt 18, 21-22). Chodzi o zdecydowaną niezgodę na własne upadki, o stawanie po stronie Boga przeciw sobie samemu, uparte "nie" wobec głęboko nawet zakorzenionych sposobów patrzenia i reagowania, o radykalne ucinanie okazji do grzechu.

dr hab. Marek Kita

Poprawiony (niedziela, 09 grudnia 2018 00:24)

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież